Buduj życie odpowiedzialnie i zuchwale – książka oczami Nie Gubię!

Buduj życie odpowiedzialnie i zuchwale – książka oczami Nie Gubię!

Dzisiejszym wpisem rozpoczynam cykl artykułów „W drodze po rozwój”, w ramach którego, będę dzielić się, w mojej opinii, interesującymi książkami, z których wyniosłam dla siebie pewną wartość, a wskazówki wcieliłam w życie. Wiadomo, że opinia będzie bardzo subiektywna i odpowiadająca moim potrzebom. Liczę jednak, że część osób
z mojego polecenia skorzysta.

Pierwszą pozycję, którą postanowiłam przedstawić jest książka Kamili Rowińskiej „Buduj życie odpowiedzialnie i zuchwale”. Książkę przeczytałam stosunkowo niedawno. Jest
to lektura niezwykle inspirująca, motywująca do działania i budująca wiarę we własne siły i umiejętności. Dlatego uznałam, że jest idealną pozycją, aby podzielić się nią w pierwszej kolejności. Sądzę, że im więcej kobiet ją przeczyta, tym lepiej. Potrzebne są nam bowiem kobiety silne, odważne, ale też przede wszystkim zadowolone z własnego życia. Książka niewątpliwie pomaga takie życie budować.

To, że stawiam na rozwój w oparciu o mocne strony już wiecie. Więc przedmiotem mojego zainteresowania jest wszystko to, co będzie mnie wzmacniać, budować moją siłę. Dlatego też postanowiłam przeczytać książkę Kamili Rowińskiej wierząc, że znajdę w niej słowa, które na co dzień będą pomagały mi zmieniać moje życie na lepsze.

 

Kilka słów o samej autorce książki.

Kamila Rowińska jest trenerką i dyplomowanym coachem. Doskonale wie o czym pisze, bowiem metody prezentowane w książce z powodzeniem stosuje w praktyce zawodowej. Ponadto opowiada też swoją historię, swoją zmianę, co przyznam dla mnie bardzo uwiarygodnia książkę. Los nie zawsze był dla niej łaskawy i kilkukrotnie ją doświadczył. Własną postawą uczy nas, jak radzić sobie z trudnościami w życiu. Czy może być lepszy nauczyciel? Kamila wzbudziła moje zaufanie i na pewno zostanę z nią na dłużej.
W trudnej, rodzinnej sytuacji była także doskonałą formą wsparcia i otuchy dla jednej z najbliższych mi osób. Więc tym bardziej doceniam fakt, że znalazła się w mojej domowej biblioteczce i mogłam z niej skorzystać, wtedy gdy potrzebował tego ktoś z moich bliskich.

Tytułu książki mówi bardzo wiele na temat treści w niej zawartej. Kluczowe jest „buduj” i „odpowiedzialnie” to znaczy weź życie w swoje ręce i buduj je z pełną odpowiedzialnością.

Jest to jedna z tych pozycji, która na stałe może zagościć w Twojej domowej biblioteczce. My właśnie się na tyle zaprzyjaźniłyśmy, że na pewno się nie rozstaniemy. Dlaczego? Jestem na takim etapie życia, że potrzebuję usłyszeć motywujące hasło. Nie takie sztuczne, trywialne, ale właśnie takie, które pobudzi moje emocje. Przypomni, że mam w sobie tę siłę, tylko czasami zdarza mi się o niej zapominać i wówczas na pomoc przychodzi właśnie książka.

 

Co jest głównym atutem książki?

Ćwiczenia. W książce jest ich naprawdę sporo. Sama autorka wspomina o nich już na samym początku, wskazując na ich wartość i jednocześnie uprzedzając, że aby wynieść z książki jak najwięcej nie wystarczy jej tylko przekartkować. Ćwiczenia zawsze wymagają więcej czasu i cierpliwości niż samo czytanie. Stąd też co dla mnie jest atutem, dla niektórych będzie wadą. Nie da się jednak osiągać dobrych wyników bez przepracowania tego.

Przyznam, że ćwiczeń w książce nie wykonywałam sukcesywnie, zgodnie z ich chronologią. Możliwe, że tak byłoby najefektywniej. Ja jednak wiedziałam (tu już się całkiem nieźle znam), że nie byłabym w stanie zrobić ćwiczeń, jeśli nie zapoznam się z całą treścią. Dlatego też najpierw przeczytałam całą książkę, a następnie wróciłam do ćwiczeń. W odpowiednim dla siebie momencie.

Dla kogo jest ta książka?

  • dla osób, które czują, że potrzebują zmiany, w których zapaliła się mała iskierka, z której należy rozniecić płomień – Kamila naprawdę to potrafi,
  • dla osób, które chcą zmiany i są gotowe się zmierzyć z tym wyzwaniem,
  • dla osób, które nie boją się skonfrontować z samym sobą, czyli nie będą mieć obaw przed wykonaniem ćwiczeń.

Dla kogo na pewno nie jest ta książka?

  • dla osób, którym się jedynie wydaje, że chcą w swoim życiu dokonać zmiany, sięgają po kolejną, setną już może książkę uznając, że samo czytanie wszystko załatwi – zanim zaczniesz czytać zastanów się czy to nie jest strata czasu.

Mały krok w dobrym kierunku …

Przyznam także, że książka była dla mnie inspiracją do działania. Oto moja historia, a raczej jeden mały krok w dobrym kierunku.

Do pracy dojeżdżam pociągiem. To już wiecie, bo wspominałam o tym nie raz. Czas spędzony w podróży wykorzystuję na pracę przy blogu. Niekiedy są to aspekty techniczne. Przede wszystkim skupiam się jednak na tworzeniu nowych wpisów. Czas tak szybko płynie, że prawie nie zdążę tego zauważyć. Można powiedzieć jedno małe pstryknięcie palcem. Podróż pociągiem trwa około 40 minut, raz krócej, raz dłużej wiadomo. Oczekiwanie na stacji pośredniej nigdy mnie nie irytuje, bo zawsze mam coś do zrobienia lub napisania.

Po wyjściu z pociągu czeka mnie jeszcze półtora kilometrowa podróż do pracy. To zajmuje mi około 15 minut. Czas ten spędzam ucząc się języka angielskiego. Zakładam słuchawki na uszy i pędzę do pracy. Żeby przebyć tą drogę w 15 minut trzeba dość szybko maszerować, ale to kolejny dla mnie plus, bo traktuję to, jak mikro trening 😉
Zarówno w pociągu, jak i w drodze do pracy spotyka się przeważnie te same osoby. Miło jest powiedzieć sobie nawzajem dzień dobry czy cześć. To taki miły początek dnia. Nie należę do osób zbyt rozmownych, więc nie zależy mi na rozmowie z towarzyszem podróży ani w pociągu, ani w drodze do pracy. Zresztą ten czas przeznaczyłam na realizację swoich planów, więc niekoniecznie lubię robić od tego wyjątki. Raz zrobiłam i niestety nie czułam się z tym dobrze.

W drodze do pracy poznałam kolegę, który dość długo towarzyszył mi w porannym spacerze. Na początku było zwykłe cześć, co jak wspomniałam wcześniej bardzo mi odpowiada. Wolałabym, jednak gdyby na tym tylko się kończyło. Rozmowę zaczęliśmy od mojego parasola. Zdarzyło się, co najmniej dwa razy, że przy pięknej pogodzie miałam ze sobą parasol. To mój mąż tak o mnie dba, sprawdzanie pogody to jego hobby. Pogoda nie zawsze się jednak sprawdza, o czym świadczy chociażby ten parasol właśnie. Niestety wtedy, gdy leje nie zawsze go ze sobą mam. Do sedna. Początkowo po krótkiej wymianie zdań, każdy chodził swoją utartą i zdaje się ulubioną ścieżką. Pewnego dnia kolega postanowił do mnie dołączyć. Pomyślałam pewnie, od czasu do czasu możemy porozmawiać dłużej o pogodzie. Niestety znalazłam towarzystwo na co dzień, co mi już nie odpowiadało, a ja nie potrafiłam wybrnąć z tej sytuacji. Dodam, iż moim zdaniem ewidentnie zawsze było widać, że ten czas wykorzystuję na coś innego. Raz zawsze miałam na uszach słuchawki, dwa mówiłam, że uczę się angielskiego, gdyż później nie mam na to czasu. Próbowałam delikatnie powiedzieć, że jednak wolę samotne spacery w drodze do pracy. Niestety to nie skutkowało. W trakcie rozmowy nie potrafiłam się skupić na tym co do mnie mówił, tylko w myślach układałam, jak mu powiedzieć, że nie chcę kontynuować tej porannej znajomości. Trwało to dość długo i coraz bardziej mnie to irytowało. Zdarzyło się nawet, że byłam opryskliwa nie potrafiąc sobie z tym poradzić. Pewnego dnia poranny znajomy oświadczył, że szuka innej pracy i będzie pracował tu gdzie obecnie tylko do końca miesiąca. Bardzo mnie to ucieszyło, bo pomyślałam, że to dobry sposób na rozwiązanie mojego problemu. Był początek sierpnia, a ja właśnie wybierałam się na urlop wypoczynkowy. Stwierdziłam, że poczekam na rozwój sytuacji. Jakie było moje ogromne rozczarowanie, kiedy po powrocie z urlopu poranny znajomy jednak nadal chciał towarzyszyć mi w drodze do pracy.

Byłam już jednak po lekturze „Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale”. Tego dnia podjęłam decyzję: nie będę tego kontynuować. Ja mam prawo do tego, żeby samodzielnie decydować, jak spędzam czas. Ja jestem za to odpowiedzialna i nikt ze mnie tej odpowiedzialności nie zdejmie. Na drugi dzień kolegi nie było, więc moje postanowienie zostało wystawione na próbę. W kolejnym dniu ponownie postanowił mi towarzyszyć, ja już jednak wiedziałam, co powiedzieć. Może nie była to super asertywna wypowiedź, ale poskutkowała a ja odczułam ogromną ulgę, że w tym czasie mogę zająć się tym na czym naprawdę mi zależy, a nie na mało istotnych problemach mojego porannego kolegi. Zupełnie nie rozumiałam jego podejścia do życia, które jak dla mnie było zbyt roszczeniowe. Stąd codzienna podróż zamiast być przyjemnością, myślę mogę śmiało tak napisać, była dla mnie stresująca.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że wszystko to zafundowałam sobie na własne życzenie. Mogłam zdecydowanie szybciej to zakończyć. Wstyd się przyznać, ale trochę to trwało. Prawda jest też taka, że nie miałam w sobie tyle odwagi, żeby najzwyczajniej w świecie powiedzieć „Nie mam ochoty na rozmowę”. Przecież tak naprawdę nie musiałabym tłumaczyć, dlaczego nie chcę rozmawiać. To moja sprawa, co robię w tym czasie. Jednak z jakichś względów nie potrafiłam tego zrobić. Sądzę, tak mi się wówczas wydawało, że nie chciałam urazić porannego kolegi. Siłę do działania i większej sprawczości odnalazłam w książce Kamili Rowińskiej. Powoli, cały czas się buntowałam przeciwko tej sytuacji. Po przeczytaniu poczułam jeszcze większą złość na samą siebie. Złość na to, że bardziej dbałam o samopoczucie obcego człowieka, niż moje własne. Oczywista oczywistość, a jednak dotarła do mnie z opóźnieniem.

W sumie to byłam zadowolona, że rady zawarte w książce mogłam od razu przećwiczyć i co najważniejsze poczuć ich pełną siłę. Całą sytuację na długo zapamiętam. Opisuję ją, żeby pokazać że nie musimy godzić się na wszystko co nas spotyka. Wręcz nie powinniśmy. Każdy z nas powinien śmiało o tym decydować samodzielnie. Część z nas ma tę siłę od razu w sobie i nie potrzebuje słów wsparcia, otuchy i mobilizacji. Natomiast niektórzy, tacy jak ja, tego potrzebują. Nie jest też tak, że potrzebuję tego codziennie. Jeśli wiem, że coś jest naprawdę ważne to nie ma siły, która by mnie powstrzymała. Najczęściej jest to jednak widoczne w pracy. Czasami w życiu prywatnym o tym niestety zapominam. Zapominam o sobie samej i dlatego cieszę się, że czytając książkę Kamili mogłam sobie o tym przypomnieć i postanowić, żeby na co dzień o tym nie zapominać.

Czytając książkę masz poczucie, że świat stoi przed Tobą otworem. Wszystko w Twoich rękach, tylko musisz podjąć odpowiednie działanie.

„Jesteś unikatowy!
Zechciej to dostrzec
i pokazać światu”

Dla zainteresowanych książka w sprzedaży dostępna jest tu.

Ważne!
Książki Kamili Rowińskiej dostępne są też w bibliotekach. Ich wykaz znajdziesz tutaj.

Liczę, że wpis będzie dla Was interesujący. Nie chciałam pisać typowej recenzji książki,
a w pewien sposób zaprezentować jej możliwości i to, co ja wyniosłam z niej najcenniejszego. Dlatego też prezentacja książki przybrała formę opowiadania.
Czy taki sposób przedstawienia wartościowych książek jest dla Was ciekawy? Daj mi koniecznie znać w komentarzu.



Znacie książkę, którą zaprezentowałam?
Czy Wy także wynieśliście z niej realną wartość?
Może wpis Was zachęcił do zakupu nowej lektury?
Podzielcie się proszę swoimi spostrzeżeniami w komentarzu.

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!
FacebookPinterestEmail

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Aleksandra

    Aniulka,
    spojrz na punkty DLA KOGO JEST TA KSIAZKA I DLA KOGO NIE JEST TA KSIAZKA (ostatnie dwa podpunkty sie pwtarzaja , a chyba tego nie mialas na mysli ?)
    😉 wpisuje ksiazke na moja liste must have ! 🙂

    1. ANNA STUDNICKA

      Już poprawione! Faktycznie nie zauważyłam.. Dziękuję!

      Fajnie, że książka znajdzie się w Twojej domowej biblioteczce. Koniecznie podziel się opinią po przeczytaniu.

Dodaj komentarz