Czym jest dla mnie rozwój osobisty

Czym jest dla mnie rozwój osobisty

Rozwój osobisty – hasło, które jakiś czas temu bardzo mnie irytowało. Zupełnie nie rozumiałam jego fenomenu. Dodatkowo twierdziłam, że ja nie mam potrzeby się rozwijać w tym obszarze, a najlepszym lekarstwem na wszystko jest praca. Nie do przyjęcia? W tamtym jednak okresie zupełnie nic nie było w stanie zmienić mojego zdania. Do tej pory pamiętam głoszone wówczas przez siebie teorie 😉 Wraz z upływem czasu zdanie jednak zmieniłam…

Dziś opowiem, jak to było w moim przypadku. Obecnie bowiem to właśnie z rozwojem osobistym jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.

W zasadzie zaczęło się dość niewinnie, bo od czytania i to nie takich oczywistych pozycji, traktujących o rozwoju osobistym wprost. W swojej domowej biblioteczce mam i takie pozycje. Jednak nigdy nie byłam w stanie przez nie przebrnąć. Lektura, zarówno książek, jak i wpisów blogowych, dotyczyła różnych obszarów życia. Było trochę zainteresowania zdrowym stylem życia: aktywnością fizyczną i dietą, zaintrygował mnie minimalizm
w wydaniu Katarzyny Kędzierskiej z Simplicite. Jednak początek mojego rozwoju miał wymiar czysto fizyczny i sprowadził się do pieniędzy. Może się to wydawać co najmniej dziwne, ale już wszystko tłumaczę. Dokładnie nie pamiętam, jak trafiłam na blog Michała Szafrańskiego Jak oszczędzać pieniądze. Poruszana tematyka na blogu szybko we mnie za rezonowała i po lekturze kilku wpisów postanowiłam prowadzić domowy budżet. Cyferki, tabelki, wyliczenia, podsumowania, analiza – świat, który bardzo lubię, więc nie miałam z tym najmniejszego problemu. Wszystko zaadoptowałam na potrzeby naszego domowego życia. Do dziś wypełnianie tabelek, moich własnych (nie korzystam z żadnego gotowca, tylko stworzyłam własną wersję budżetu domowego, dostosowaną do naszych potrzeb) sprawia mi dużą radość. Po kolei wdrażałam kolejne kroki i szlifowałam umiejętności w byciu finansowym ninja.

W pewnym momencie pojawił się jednak problem. To, że pieniądze szczęścia nie dają, wiemy. Wydawać by się mogło, że wszyscy też wiemy, że pieniądze umożliwiają realizację naszych celów, planów i marzeń. Niby to wiedziałam, ale na pytanie jakie marzenia, plany i cele chcę realizować, w oparciu o wygenerowane nadwyżki finansowe już nie wiedziałam…

Długo zatrzymałam się na tym etapie, nie potrafiąc udzielić odpowiedzi. Niestety faktycznie tak było. Zawsze w tym obszarze podziwiałam mojego męża. Od początku naszej znajomości wiedział czego chce i powoli do tego dążył. Zawsze ma pewien obraz przed sobą, który wytycza kierunek jego działania, a koleje marzenia mniejsze, większe po prostu realizuje.

Uświadomienie sobie tego wszystkiego i wytyczenie własnych celów zajęło mi naprawdę sporo czasu. Jeśli tak naprawdę nie wiesz, to nie odpowiesz sobie szczerze na to pytanie
w 3 sekundy. To jest proces, który trwa. Podobnie było u mnie. W tym czasie postanowiłam dużo czytać na ten temat, wykonywać proponowane w książkach ćwiczenia, w końcu zrobiłam test osobowościowy. Istotnym elementem tej układanki było i w dalszym ciągu jest przyglądanie się sobie, obserwowanie swoich uczuć, emocji, sposobu działania, analiza i wyciąganie wniosków.

Dziś wiem, dokąd zmierzam. Mam wytyczony kierunek i każdego dnia realizuję choć jeden mały krok w tym obszarze. Ten krok jest czasami tak mały i niewyraźny, że prawie niezauważalny. Najważniejsze jednak, że podejmuję wyzwanie, by mój plan sukcesywnie zrealizować. Wiem także, że ten proces nigdy się nie kończy. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Obserwowanie swojego sposobu działania i odpowiednie jego ukierunkowanie daje mi sporo radości. Być może dlatego, że nigdy wcześniej nie zadałam sobie trudu, żeby poznać siebie bliżej. Teraz jest to istotny element mojego życia. Jakby nie było to ze sobą spędzamy najwięcej czasu.

Podsumowując…

Czym dla mnie jest rozwój osobisty?

Rozwój osobisty to dla mnie droga, którą obecnie pokonuję. Niekiedy kręta, wyboista,
z mnóstwem drogowskazów i wzniesień. Niekiedy też łagodna, przypominająca ścieżkę
w pięknych okolicznościach przyrody. Jest to jednak droga, która ma określony cel.

A dokładniej?

Rozwój osobisty to dla mnie przyzwolenie na:

  • uświadamianie moich potrzeb,
  • pytanie się o swoje własne potrzeby i preferencje,
  • obserwowanie się i wyciąganie wniosków,
  • świadome budowanie kolejnych etapów mojego życia,
  • świadome budowanie mojego ja,
  • pielęgnowanie swoich uczuć i myśli,
  • wyznaczenie kierunku działania i systematyczne zmierzanie do obranego celu,
  • udzielanie odpowiedzi na trudne pytania,
  • wzięcie odpowiedzialności za swoje życie,
  • tworzenie wizji siebie na najbliższe lata.

Wyraźnie widać, że dopiero jestem na początku tej drogi, o czym świadczy samo „przyzwolenie”. Jest tak, gdyż dopiero zaczynam siebie rozumieć. Powiesz, że naprawdę wiele lat mi to zajęło. Nie do końca się z tym zgodzę. W końcu jestem niezwykle zadowolona, że odkryłam to, co odkryłam. Żeby być coraz lepszym najpierw trzeba wiedzieć jakim się jest. Jeśli nigdy się tego nie robiło, to jest to naprawdę niezwykły powiew świeżości i niezwykłe uczucie. Czasami czuję się tak, jakbym odkryła własną Amerykę. Od czasu do czasu pojawi się uczucie żalu, że tak prostą rzecz odkryłam tak późno, że dlaczego nigdy wcześniej na to nie wpadłam, albo byłam głucha na różne przekazy docierające z różnych stron w tym obszarze. Dziś jednak wiem, że jestem w dobrym miejscu. Wiem, że mnóstwo pracy przede mną. Jednak jest to praca, którą chce się wykonywać, bo wiesz że ona przyniesie rezultaty w postaci lepszego samopoczucia i większej satysfakcji z życia. Im bardziej się przyłożysz, tym szybciej zobaczysz efekty. Jednak nic na siłę. Nie warto się zmuszać do poznawania siebie, bo to może przynieść odmienny efekt i wnioski, które wyciągniesz nie będą prawdziwe. Nie o to nam przecież chodzi. Twoim i moim zadaniem jest poznanie naszego prawdziwego ja, jakie by ono nie było i podjęcie świadomej decyzji jak to wszystko rozwijać.

Wiara innych dawała mi siłę do działania, ponieważ zaczynałam się utożsamiać z tym, co mówili lub raczej bardzo chciałam się z tym utożsamiać. Satysfakcja z tego jednak była bardzo nikła. Nie potrafiłam się tym cieszyć lub chwila radości trwała bardzo krótka. Ciągle wyrzucałam sobie, że mogłam to zrobić lepiej lub szybciej. Dopiero zrozumienie siebie, swojego schematu działania dało mi większe poczucie kontroli nad tym, świadomość że mogę tym odpowiednio sterować i automatycznie pojawiło się zadowolenie. Nie przebłysk zadowolenia, ale zadowolenie z dnia codziennego, z tego co się robi, zadowolenie z wiary we własne możliwości. Z wiary, która w końcu płynie we mnie, a nie z wiary innych we mnie.

Prawda jest też taka, że może najzwyczajniej w świecie nie byłam na to gotowa. Mimo że słyszałam, to nie potrafiłam usłyszeć lub nie chciałam usłyszeć. Na szczęście teraz jest tak, że słyszę i przyswajam. Nie puszczam mimo uszu.

Pisałam już, że w moim życiu często było tak, że to inni wierzyli we mnie bardziej niż ja w samą siebie. Często zastanawiałam się, dlaczego chcą mi powierzyć odpowiedzialne zadania i skąd w nich wiara, że to wszystko udźwignę i zapnę na ostatni guzik? Dziś wiem, że po prostu widzieli to, czego ja nie chciałam dostrzec, widzieli mój wzorzec działania, na który ja byłam ślepa. Przyznam, że dopiero zrobiony test Gallupa otworzył mi oczy i to jeszcze nie od razu, bo przecież na początku też mu nie uwierzyłam. Dopiero obserwacja pomogła mi zrozumieć, przyjrzałam się sobie i faktycznie widzę, jak działam. Mam ogromny potencjał i ogromne morze możliwości. Powoli zaczynam w to wierzyć. Ta wiara jest jeszcze bardzo krucha i nieustabilizowana, ale jest. Będę się tego bardzo kurczowo trzymać i starać się rozwijać by to, co mam w sobie najlepszego, przyczyniało się do mojego wzrostu.
Często w swoim życiu powtarzałam, te psychologiczne bzdury nie są mi do niczego potrzebne. Oj jak bardzo się myliłam. Twierdziłam, że praca wszystko załatwi. Jakże widoczne jest tu niedojrzałe osiąganie. Nie da się pracować przez dłuższy czas ponad siły. Na szczęście człowiek rozumna istota, potrafi uczyć się na własnych błędach i wyciągać wnioski. Dziś już jestem daleko dalej.

Jednym z celów prowadzonego przeze mnie bloga jest właśnie promowanie tematyki rozwoju osobistego. Dlaczego? Bo to ono jest jednym z elementów, które buduje porządek w głowie — wiesz, czego chcesz.

Będę dostarczała różnorodnych inspiracji wierząc, że znajdziesz tu coś dla siebie. Zaczniesz świadomie kroczyć swoją własną drogą, we własnym tempie, nie goniąc za szczęściem, bo satysfakcją i zadowoleniem będzie wykonanie każdego kroku na Twojej drodze życia. Obiecuję! Sprawdziłam i Tobie też polecam. Musisz tylko znaleźć to, co Tobie odpowiada! Od razu uprzedzę: nie będzie łatwo, ale na pewno WARTO!!!

 

Wpis wyszedł dość długi, co nie było moim zamierzeniem. Natchnienie przyszło nagle, podczas jednej z podróży pociągiem do pracy. Słowa same płynęły, a ja pisałam. W ten sposób przygotowałam zarys artykułu. Przed publikacją najczęściej czytam ponownie i wprowadzam korektę. Tak było i w tym przypadku, a dodatkowo pojawiło się pytanie: „Jak to się właściwie zaczęło?” i popłynęłam. Mam nadzieję, że dotrwałaś do końca i czytasz te słowa. Jeśli tak, to bardzo Ci dziękuję :).

 

A Ty? Jak Ty rozumiesz rozwój osobisty?
Czym jest dla Ciebie?
Jest obecny w Twoim życiu?
Podziel się swoją opinią w komentarzu.

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!
FacebookPinterestEmail

Ten post ma jeden komentarz

  1. Olcia

    Taka energia przyciąga taką energie

Dodaj komentarz