Jak uporządkować kable? Akcja – realizacja

Jak uporządkować kable? Akcja – realizacja

Ostatnio splątanym w pajęczą sieć kabelkom i przewodom powiedziałam NIE. Dobrze, może trochę przesadzam i nie było to jakieś super wymagające zajęcie. Przyznać trzeba, że może być dużo gorzej. Pozdrawiam Monikę i jej pajęczą sieć. To dopiero jest wyzwanie. Zainteresowanych odsyłam do wpisu na Facebooku, gdzie podzieliła się zdjęciem swoich przewodów.

Poczynione przygotowania okazały się strzałem w 10. Dzięki temu zadanie zrealizowałam sprawnie. Polecam takie podejście. Szczegóły przygotowań znajdziesz tutaj. Natomiast do relacji z realizacji, wzbogaconej o dodatkowe przemyślenia zapraszam poniżej.

 

Miejsce

W pierwszej kolejności postanowiłam ograniczyć liczbę miejsc, w których kabelki są przechowywane. Zdecydowanie było tego zbyt dużo. Nie jest to jeszcze docelowo wykonane zadanie. Ostatecznie wszystkie elektroniczne akcesoria trafią do komody pod tv. Aktualnie nie było takiej możliwości organizacji, gdyż ta obecna jest zdecydowanie za mała. Nowa się już tworzy. Będzie duża, pojemna i piękna. Jednak jeszcze potrzebuję na nią trochę czasu. Więcej szczegółów, już niedługo, pojawi się na Instagramie.

W pierwszej kolejności zlikwidowałam miejsce na podręczne ładowarki. Tak naprawdę nie było ono wcale potrzebne. Przeważnie i tak nie odkładaliśmy ich właśnie tam. Jedynie przy ogarnianiu domowej przestrzeni trafiały w wyznaczone miejsce. Można powiedzieć, że nie zrobiliśmy z tego nawyku. Pewnie było to miejsce „na siłę” i być może dlatego ładowarki także od czasu do czasu nocowały w szafkach nocnych. Nowy domek przygotowałam w obecnej szafce pod tv, razem z pozostałymi kabelkami. Wydaje się, że jedno miejsce zdecydowanie szybciej powinno zapaść nam w pamięć. Dodatkowo od razu przygotowałam gniazdo do ładowania. Niestety było pojedyncze, ale z problemem poradził sobie rozdzielacz. W takcie posiłku ładowarki będą odpoczywać na poduszkach w umiejscowionym w pobliżu koszu z poduchami. Mam nadzieję, że się to u nas sprawdzi. Oczywiście uzgodniłam z J. czy aby na pewno nowe miejsce również jemu odpowiada. Wyjątkowo chętnie się zgodził, co nie ukrywam, trochę mnie zaskoczyło, bo zazwyczaj trzeba sporo argumentów, żeby przekonać go do domowych zmian. Będę obserwować, siebie również ( 😉 ) i w razie czego interweniować.
Elektro – śmieci z garażu przeniosłam do szafki kuchennej obok elektrycznych podręcznych. Elektryczne podręczne to przede wszystkim żarówki na zmianę i akcesoria do Roomby. Tak, jak wspomniałam, docelowo wszystko trafi do komody pod tv.

Możesz się zastanawiać, dlaczego elektrośmieci lokalizuję w szafce kuchennej. Już wyjaśniam. Przy liczbie kuchennych przydasiów, które posiadamy, nie ma ich zbyt wiele, oraz mając na uwadze pojemność naszych kuchennych szafek, możemy sobie na takie rozwiązanie pozwolić. Jedna szafka jest np. przeznaczona na papier, który potem trafi do niebieskiego pojemnika. Takie rozwiązanie bardzo sobie chwalę. Nawet J. powoli zaczyna wchodzić w krew.
Dotychczasowe rozwiązanie nie było w pełni funkcjonalne. Przyznam, że przepalona żarówka długo potrafiła leżeć w koszyku pod nazwą „odłóż mnie na swoje miejsce”. Niby garaż w bryle budynku, ale i tak nie chciało mi się tam chodzić od razu. Teraz to będzie można załatwić od ręki. Widzę także dodatkowy plus. Gdy kartonik, oczywiście ulubiony, biały z Ikei, się zapełni, to nie będzie wymówki upychania ponad stan, tylko trzeba będzie przekazać do utylizacji, co wiąże się z małą wyprawą. Nie chcę tego także trzymać w nieskończoność. Wydaje mi się, że częstszy widok kartonika, będzie mobilizował do w miarę systematycznego jego opróżniania, przy tzw. okazji.

W garażu pozostały elektryczne razem z przewodami, które mają charakter remontowo-budowlany i mogą się przydać w późniejszych czasie. Na pewno przy wykańczaniu górnej łazienki. Kiedy to nastąpi, nie wie nikt.

Segregacja

Nie był to mój pierwszy przegląd elektrycznych i elektronicznych akcesoriów. Jednak ponowne zidentyfikowałam te już niepotrzebne, a były to przede wszystkim ładowarki od starych telefonów i kabelki niewiadomego pochodzenia i przeznaczenia. Trafiły do elektrośmieci. Przez ten etap przeszłam bardzo szybko, prawie jak bumerang. Niewątpliwe na taki stan rzeczy, pozytywny wpływ miały poprzednie przeglądy. W moim odczuciu nasz domek mogłoby opuścić dużo więcej rzeczy, ale J. przeważnie używa argumentu, z którym niebywale ciężko się dyskutuje „to się jeszcze przyda”. Oczywiście i tym razem osobno odłożyłam te, które moim zdaniem powinny zmienić lokum na inny domek. Trafiły do J., do akceptacji. Zobaczymy, jak się sprawy potoczą. Mam nadzieję, że pomyślnie i że niepotrzebnych rzeczy będzie u nas w domu coraz mniej.

Przechowywanie

Kabelki i przewody to takie ustrojstwa w przypadku, których rada dotycząca jednego miejsca przechowywania nie jest jedynym gwarantem sukcesu. Pewnie, że można wrzucić wszystko do jednej szuflady i być zadowolonym. Jednak tylko przez bardzo krótką chwilę, bo niewątpliwie i tak za moment zaczną przypominać pajęczą sieć, którą będzie bardzo trudno rozsupłać. Po co sobie robić dodatkowy problem? Najlepiej kabelki od siebie odseparować i właściwie oznaczyć. Konkretnych rozwiązań mamy całkiem sporo: sprawdzą się małe kartoniki, sprawdzi się kartonik z przegródkami oraz rolki po papierze toaletowym, możemy kabelki po prostu spiąć i oznaczyć. Przyznam, że już od dość długiego czasu chodziło mi po głowie przeorganizowanie kabli i w tym właśnie celu zbierałam rolki po papierze toaletowym oraz rolki czyszczące do ubrań, które służą nam do zbierania kłaczków z ubrań. Doskonale zrozumie każdy, kto ma futrzastych przyjaciół. W takich przypadkach zużywa się tego naprawdę sporo. Te drugie rolki są nawet lepsze, bo dużo sztywniejsze. Jednak mają mniejszą średnicę, więc nie sprawdzą się wszędzie. W takcie układania kabelków okazało się, że wykorzystałam jedynie jedną rolkę. Kabelków jednak nie mamy zbyt wiele, więc idealnie sprawdził się drewniany pojemnik z przegródkami. Wyciągnęłam jedną cześć, żeby pomieścić większe ustrojstwa i sprawdziło się doskonale. Nawet się ucieszyłam, bo kilka razy byłam o krok od jego wyrzucenia. W końcu znalazło swoje idealne przeznaczenie.
Elektryczne budowlane włożyłam do większego pudełka, w którym umieściłam jedno mniejsze jako przegródka. Tu zaglądamy bardzo rzadko. Więc na idealnym ułożeniu nie zależało mi aż tak bardzo. W tym przypadku najważniejsze, to wiedzieć gdzie tego szukać i wszystkie rzeczy o charakterze elektryczno-budowlanym odkładać właśnie tam. Te zostają w garażu tam, gdzie były poprzednio. W międzyczasie trafiły na biurko J. w celu podjęcia ostatecznej decyzji, czy aby na pewno wszystko musimy trzymać. Niektóre, owszem, nie podlegają dyskusji, ale w przypadku niektórych można by już polemizować … Nie chcę jednak J. za bardzo naciskać, bo w końcu się usztywni i nic nie pozwoli mi wyrzucić ;). Trzeba przyznać, że im mniej rzeczy mamy, tym jestem bardziej zadowolona.

Organizacja

Tak naprawdę wspomniałam już o tym nieco powyżej przy kwestii przechowywania. Jedno z drugim łączą się wyjątkowo dobrze. W tym miejscu chciałam wspomnieć o organizacji kabli wpiętych już do gniazdka, a które nierzadko plączą się po podłodze, i które także mogą sprawiać trudność w codziennym życiu. Tak więc postanowiłam się rozprawić także i z tym. Z pomocą przyszły takie małe druciki, którymi spięte są oryginale zapakowane kable od różnych sprzętów. Cierpliwie czekały na swoją kolej i się doczekały. Teraz mam pewność, że Roomba może sobie swobodnie jeździć i sprzątać, nie napotka na przeszkodę w postaci kabli. Na pewno ograniczyłam jej trochę stresu, sobie nie ukrywam również. Zostałyśmy przyjaciółkami i ja bardzo sobie chwalę tę przyjaźń i jej obecność na co dzień. Zdecydowanie ułatwia mi życie.
Kable przy moim biurku otrzymały porządną listwę i oznaczenie z taśmy dekoracyjnej. Bardzo spodobały mi się „trzymaczki” do kabli zamocowane na biurku. Można zakupić gotowe lub wykorzystać klipsy biurowe. Po szczegóły zapraszam na moją tablicę na Pintereście. Takiego właśnie uchwytu potrzebowałam do kabla od laptopa, który codziennie udaje się ze mną w podróż do pracy, bez ładowarki. Ta zostawała przy biurku i kabelek od czasu do czasu lądował na podłodze. Niestety zbyt często, co powoli zaczynało być denerwujące. Z pomocą przyszedł organizer biurkowy, który już Wam prezentowałam. Więc zakup uchwyty został odłożony w czasie. Zobaczymy czy na wieczne nigdy.

Właściwe oznaczenie

W całym procesie porządkowania kabli, i nie tylko kabli, kropką nad i jest właściwe ich oznaczenie. Tu przeżyłam małe rozczarowanie, niestety. Oglądając piękne inspiracje na Pintereście, przygotowane etykiety z taśmy dekoracyjnej wyglądały obłędnie. Także zapragnęłam takie mieć. Wymyśliłam, że chcę niebieskie, różowe lub fioletowe. Każdy z tych kolorów będzie dla mnie odpowiedni. Jakież było moje ogromne rozczarowanie, gdy obchodząc okoliczne sklepy w Toruniu nie znalazłam nic sensownego. Prawie wszystkie taśmy mieniły się tysiącem krzykliwych barw i nie miały nic wspólnego z pięknymi, jedno lub co najwyżej dwukolorowymi, pastelowymi taśmami, o których marzyłam. W ostateczności kupiłam błyskotki w Empiku, ale chyba mnie drażnią i coś czuję, że długiej przyjaźni nie będzie. Dodatkowo postawiłam na model we wzorki i opis niestety nie jest zbyt czytelny. Tutaj czeka mnie powtórka z rozrywki, ale dopiero wówczas gdy znajdę naprawdę piękne taśmy, spełniające moje oczekiwania.
Czy wiecie, gdzie znajdę takie pastelowe, jednokolorowe taśmy dekoracyjne?

:::

Kabelkowo-elektryczno-elektroniczna przygoda prawie zakończona. Czeka nas, w bliżej nieokreślonej przyszłości, mała przeprowadza do nowej komody. Z efektów jestem zadowolona, bo w dużej mierze wprowadzone zmiany powinny ograniczyć te małe codzienne utrudnienia, które pojedynczo aż tak bardzo nie rażą. Jednak skumulowane potrafią dać w kość, zwłaszcza gdy potrzebujemy działać szybko i sprawnie. Cieszę się, że kolejny krok za mną.

:::

A jak się sprawy u Ciebie mają?

Kabelki spięte? Ułożone?

Czy jednak pajęcza sieć?

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!
FacebookPinterestEmail

Dodaj komentarz