Niezbędnik podróżnika, czyli porządki w podróży

Niezbędnik podróżnika, czyli porządki w podróży

W sobotę wróciliśmy z wypadu w góry. Narty sprawiły mi mnóstwo frajdy i radości. W ubiegłym roku odpuściliśmy, co nie było do końca dobrym posunięciem. W ciągu roku bardzo mi brakowało czasu spędzonego zimą w górach. To jednak tam najbardziej potrafię wyłączyć tryb praca. Pewnie dlatego tak bardzo lubię zimowe wycieczki. Pierwszy raz narty założyłam w 2015 roku. W dalszym ciągu bardziej zjeżdżam na nartach, niż jeżdżę, ale w ogóle mi to nie przeszkadza, bo przyznam, że bawię się przy tym wyśmienicie. Podczas tej narciarskiej wycieczki po raz pierwszy zaliczyłam czerwoną, trudniejszą trasę i byłam z tego, jestem nadal, bardzo zadowolona. Lęk z każdym rokiem coraz mniejszy.

Jednak dziś nie o podróżach chciałam, bo ja i tak najlepiej czuję się we własnych czterech kątach z moimi czworonożnymi przyjaciółmi w ilości sztuk cztery. Dziś będzie o przygotowaniach do podróży, a raczej ich braku. Pakując się, popełniłam pewnie wszystkie możliwe błędy. Więc od razu po powrocie postanowiłam spisać wszystkie organizacyjne wpadki, które popełniłam, tak aby na kolejne wyjazdy przygotować się dużo lepiej.

 

Pakowanie walizek

Błąd numer jeden to taki, że po raz kolejny spakowałam się na ostatnią chwilę. Mój problem polegał na tym, że znowu wzięłam zbyt dużo rzeczy. Pakowałam wszystko, co przyjdzie mi na myśl, a nie to, co faktycznie powinnam była zabrać. Okazało się, że przez cały pobyt nie rozpakowałam walizki. Ponad połowa moich ubrań pozostała w jej zakamarkach. Dlaczego? Bo nie przemyślałam, co faktycznie powinnam zabrać ze sobą, tylko brałam z szafy wszystko tak, jak leci. Podobnie było z kosmetykami, wzięłam ich stanowczo za dużo. Uznałam, że będę robić sobie domowe SPA. Nie wiem jakim cudem na to wpadłam, gdzie wieczorami nie miałam siły już prawie na nic.

Pakowanie zostawiłam na ostatni moment. Bardzo tego zajęcia nie lubię i odkładam tak długo jak się da. Chyba żadnej innej rzeczy nie odkładam na aż tak długo, czyli do momentu, kiedy już nie ma wyjścia. Jeszcze nie wiem, dlaczego nie lubię się pakować. Przez myśl przeszło, to co napisałam już na samym początku: najlepiej czuję się w domu i może właśnie dlatego taki rodzaj zachowania u siebie oglądam. W trakcie wypadów też tęsknię za domem. Nie tak, że muszę wrócić już, zaraz, teraz, ale jednak to uczucie od czasu do czasu się pojawia. Pamiętam też jednak o tym, że to właśnie w domu bardzo trudno mi się odpoczywa, bo nie do końca umiem to robić. Bardzo długo musiałam być stale czymś zajęta, nieważne czym. Przez długi okres, to było sprzątanie, którego obecnie raczej nie lubię. Raczej, bo są takie dni, kiedy faktycznie sprawia mi to przyjemność. W domu nie zregeneruję sił, tak jak bym tego chciała, więc wyjazd to bardzo dobra alternatywa. Zwłaszcza na narty.

Wracając do pakowania walizek: dzień przed samym wyjazdem jestem kompletnie wyczerpana i w ogóle nie mam na to siły. W dzień wyjazdu już nie mam wyjścia i wówczas muszę się spakować. Spontanicznie! Niestety takie podejście nie ma plusów. Bynajmniej ja ich nie zauważyłam. Podczas tego wyjazdu zabrałam wszystko to, co powinnam i dużo, dużo więcej … To mój zasadniczy błąd: nieprzemyślane pakowanie…

Rozwiązanie: przemyśleć pakowanie ;). Właśnie w tym celu przygotowałam swój własny niezbędnik podróżnika. Nie udostępniam, bo to na razie narzędzie zupełnie nie sprawdzone, tym bardziej że podróżnik ze mnie żaden, raczej amator wycieczek. Nie wiem, kiedy nastąpią pierwsze testy, ale na pewno dam o nich znać.

 

Niezbędnik

Podzielę się natomiast tym, co w swoim niezbędniku umieściłam. Może przyda się akurat Tobie do stworzenia własnej wersji niezbędnika podróżnika amatora. Mój niezbędnik to nie jest lista rzeczy do zabrania w każdą podróż. To raczej rodzaj planera, który ma mi pomóc w przygotowaniach do podróży i sprawić, że w walizce niczego nie zabraknie, oraz że nie znajdzie się tam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy.

Praca nad niezbędnikiem wyglądała w ten sposób, że po powrocie postanowiłam jeszcze raz się do wyjazdu przygotować. Może się to wydać całkiem śmieszne, ale mi się spodobało. Na pewno łatwiej mi się myślało, bo nie przerażała mnie myśl o wyjeździe. Jednak domator ze mnie z krwi i z kości.

Zaczęłam od określenia celu i terminu podróży. Oba czynniki w głównej mierze będą determinować zawartość mojej przyszłej walizki. Co innego zabiorę na aktywny wypoczynek, co innego na pełny relaks. Do tego dorzuciłam przewidywaną prognozę pogody oraz warunki zakwaterowania. Kolejne dwie istotne kwestie, które będą miały wpływ na zawartość walizki.

Następnie określiłam tzw. must have, czyli listę rzeczy, którą zabiorę w każdą podróż. W tym miejscu na pewno bardzo pomocny był fakt, że przed chwilą z takiego wyjazdu wróciłam. Doskonale pamiętałam, co faktycznie było mi potrzebne, a bez czego mogłam się spokojnie obejść. Listę podzieliłam na kategorie: kosmetyki, ubrania, auto i inne.

Później przyszła pora na określenie specyficznych rzeczy dla danego wyjazdu. Tu przygotowałam jedynie miejsce na odpowiednie zapiski. W prawidłowym określeniu tej części powinny pomóc pytania pomocnicze, które wskazałam poniżej.

W ostatniej części przygotowałam trzy dodatkowe kategorie: pytania pomocnicze, do sprawdzenia, do przygotowania. Mają mi pomóc w jeszcze lepszym przygotowaniu się na wycieczkę. „Do sprawdzenia” tu umieściłam konkretne pomysły, które powinnam zweryfikować przed nowym wyjazdem. W kategorii „do przygotowania” umieściłam natomiast pomysły, które wiem, że na pewno chcę wdrożyć w życie. Jednym z nich jest organizer samochodowy wraz z wyposażeniem.

Wyposażenie auta

W przyszłym roku chcielibyśmy udać się na dłuższą i dalszą wyprawę na narty. Więc znajomość błędów, które popełniłam obecnie będzie na wagę złota. Kolejnym błędem, który popełniłam, było nieodpowiednie przygotowanie auta do podróży. Nie mam tu na myśli technicznych spraw, tym zajmuje się J. i ja się w to nie mieszam – podział obowiązków. W trakcie podróży okazało się, po raz kolejny z resztą, że nie bardzo potrafię utrzymać wokół siebie porządek. Jednak mnie to irytowało, wszystko się walało i tworzyło, lekko mówiąc, chaos. Wiem, że zdecydowanie chciałabym tego w przyszłości uniknąć. Pomyślałam, że przygotuję organizer samochodowy, w którym znajdą się najważniejsze rzeczy: ładowarki samochodowe do telefonów oraz ładowarka samochodowa do laptopa, przekąski, woda, chusteczki itp.

W trackie podróży okazało się, że mogę pracować na komputerze. Nie miałam żadnych dolegliwości. Wiem natomiast na pewno, że nie mogę czytać w aucie, bo wówczas pojawia się ból głowy i mdłości. W przypadku pracy z komputerem takich symptomów nie było. Ucieszyło mnie to. Przyznam, że kompan podróży ze mnie żaden, bo jazda na miejscu pasażera bardzo szybko mnie usypia. Nawet na bardzo krótkiej trasie potrafię się zdrzemnąć. Teraz odkryłam, że dodatkowo mogą pracować. Zresztą pierwszy szkic tego wpisu powstał właśnie w aucie. Nie mam tu na myśli typowej pracy, tylko pracy związanej z moim hobby, jak chociażby związanej z blogowaniem. Na to niestety zawsze brakuje dodatkowych minut. Pociąg jest dobrym miejscem, więc auto również się sprawdziło.

Tym bardziej pomysł organizera samochodowego przypadł mi do gustu i wydaje się niezbędny w następnej dalszej podróży. Dodatkowo musi pomieścić komputer przenośny i słuchawki.

Rozpakowanie

Tu nie było żadnych utrudnień. Zrobiłam to raz-dwa. Jeśli każda, ok prawie każda rzecz, ma swój domek, to nie ma najmniejszego problemu z odłożeniem jej na miejsce. Taki powycieczkowy maraton sprawił mi dodatkową frajdę, bo pozwolił odwiedzić wszystkie zakątki naszego domu. Jeszcze się nie zdarzyło, żebym po powrocie z wyjazdu nie rozpakowała od razu walizek. To wychodzi mi znakomicie.

Ciekawostka

Z każdych wakacji oprócz miłych wspomnień przywozimy nowe doświadczenia. Co przywiozłam z tych wakacji? Przede wszystkim Dzień Norki. Już wyjaśniam, czym jest dla mnie Dzień Norki. To czas spędzony tak jak chcę i tak jak lubię, w miejscu, w którym czuję się bezpiecznie. Okazało się, że Dzień Norki mogę obchodzić nie tylko w domu, choć w domu go jeszcze nigdy nie obchodziłam. Wymyśliłam to w trakcie pobytu i bardzo mi się spodobało i przyjęło się. Jak wyglądał Dzień Norki na wyjeździe? Po kilku godzinach spędzonych na stoku przemarznięta wpakowałam się do łóżka i już do samego wieczora z niego nie wyszłam. Była herbata, był serialik, kolacja podana do łóżka i J. obok. Będę to bardzo długo i miło wspominać. Jeden z najbardziej relaksacyjnych wieczorów, który trafił mi się od dłuższego czasu. Wiem, że będę praktykować. Co jakiś czas oczywiście. Nie za często, chyba.

:::

Podsumowując, nie wiem, czy przy najbliższym wyjeździe takie podejście się sprawdzi. Już jakiś czas temu nosiłam się z zamiarem spisania wszystkiego na ten temat. Notatki zrobiłam jedynie w głowie, nigdzie tego nie zapisałam. Być może fakt, że tym razem przybrało to bardziej uporządkowaną formę sprawi, że przygotowanie się do wyjazdu i pakowanie walizek nie będzie dla mnie tak trudny. Tego sobie i Tobie życzę!

Po napisaniu tego artykułu czuję dużą satysfakcję. Więc liczę, że będzie dobrze i kolejna walizka będzie spakowana idealnie i w podróży nic mnie nie zaskoczy.

 

:::

Macie sprawdzone sposoby na przygotowania do wyjazdu i pakowanie walizek?
Piszcie śmiało! Chętnie skorzystam z każdej rady i sugestii.

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!
FacebookPinterestEmail

Dodaj komentarz