Talenty w akcji – grudzień 2018 r.

Talenty w akcji – grudzień 2018 r.

Minął kolejny miesiąc więc czas na podsumowanie dotyczące talentów. Wydawać by się mogło, że z początkiem Nowego Roku należy podsumować cały ubiegły rok. Postanowiłam, jednak że nie zmieniam przyjętej koncepcji i jak na razie praktykuję wyłącznie podsumowania talentowe. Oczywiście podsumowanie roku ubiegłego zrobione, jednak w domowym zaciszu.

Jest to czwarty raport na temat działania moich talentów. Pozostałe dostępne są tutaj.  Do wprowadzenia na temat talentów oraz wyników mojego badania zapraszam tutaj.

Przypomnę, że talenty w akcji to seria wpisów, w ramach których prezentuję pracę z moimi talentami. Praca ta obecnie polega na obserwowaniu ich działania i takiego świadomego nimi kierowania, aby w rzeczywistości były to dojrzałe talenty, podnoszące jakość mojego życia. W praktyce w dalszym ciągu więcej jest jeszcze obserwacji niż samego świadomego działania. Jednak i ono pojawia się zdecydowanie coraz częściej, co mnie bardzo cieszy.

Na początek rozliczenie z zadań, które zaplanowałam w listopadzie:

  • ƒ przygotować sposób postępowania w przypadku natłoku negatywnych myśli (zaległość jeszcze z poprzedniego miesiąca);
  •  plan akcji dla „Nie gubię czasu”.

Oba zadania zrealizowane. Poniżej krótko o tym, jak sobie z tym poradziłam.

Natłok negatywnych myśli jest u mnie związany z rozwagą. Taki schemat myślenia towarzyszy mi praktycznie cały czas, bo często pierwsze, co widzę to zagrożenia, możliwości niepowodzenia itp. Nie ma co ukrywać, to przytłacza, niekiedy nawet bardzo i wówczas blokuje moje działanie, czyli zachodzi reakcja łańcuchowa z osiąganiem. Zastanawiając się na tym, co zrobić, aby dane działanie przyniosło największy rezultat uznałam, że musi być to coś, co zawsze mam pod ręką i bez względu na to, gdzie się znajduję i co robię, będę mogła do tego zajrzeć. Odpowiedź wydała się niezwykle prosta. To musi być telefon. W zdjęciach założyłam osobny folder na pozytywne komunikaty, cytaty itp., które będą stanowić przeciwwagę dla tego czarnowidztwa. Bardzo lubię Instagram. Pewnie dlatego, że cały czas urządzam się i właśnie tam najczęściej szukam inspiracji. Więc także tu założyłam osobny folder na odpowiednie komunikaty.
Plan jest zatem taki, że gdy ciężar niepokojących myśli mnie przytłoczy, moim zadaniem będzie sięgnąć po komunikat, który ukierunkuje mnie właściwie, przypomni o tym, co ważne. Mam nadzieję, że przyjęty schemat działania sprawdzi się, a ja przede wszystkim będę pamiętać o tym, co zrobić w trudnej sytuacji. Wydaje się to być najtrudniejsze. Zobaczymy.

Kolejne zadanie to opracowanie planu dla akcji „Nie gubię czasu”. Jestem na początku drogi, więc zaczynam od podstaw, czyli w pierwszej kolejności uzupełniam wiedzę. Moją podstawą jest książka Pani Swojego Czasu „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet”. W końcu dojrzałam do tego, żeby uczyć się tego obszaru z guru zarządzania sobą w czasie w świecie online. O trudnych naszych, wspólnych początkach wspomniałam już tutaj.
Plan jest następujący: jeden dzień = jeden rozdział / podrozdział + moje przemyślenia, moja analiza i koncepcja, jak wdrażam to w życie. Zamierzam także wziąć udział w wyzwaniu, które organizuje Pani Swojego Czasu od 07.01.2019 r., bo przecież chcę wymiatać w 2019 r.

 

GRUDZIEŃ 2018 r.

Grudzień nie należał do najłatwiejszych miesięcy. Działo się naprawdę sporo i dziś czuję duże przeciążenie. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, iż praktycznie od połowy miesiąca borykam się z zapaleniem ucha, które jeszcze mi dokucza. Dziś na szczęście wizyta u laryngologa, który mam nadzieję w końcu mi pomoże. Trudno, żeby w takich warunkach oczekiwać samych dojrzałych przejawów talentów. Były oczywiście i jedne, i drugie. Niestety tych niedojrzałych znacznie więcej. Trudno mi to pisać, ale w dalszym ciągu niestety tak jest.

Rozwaga a osiąganie

Moja rozwaga bardzo często kłóci się z osiąganiem. Taki wniosek naszedł mnie po analizie grudnia. Osiąganie bardzo dużo chce zrobić, najlepiej od razu i nie rzadko to robi, a rozwaga potrzebuje czasu na przemyślenia. Wówczas w trakcie realizacji danego zadania nachodzą mnie wątpliwości czy faktycznie powinnam się tym zająć lub przeskakuję z jednego zadania na drugie, co tak naprawdę wywołuje jeszcze większe zamieszanie. Jak sobie z tym poradzić? Wiadomo, odpowiedź jest we mnie. Tylko jeszcze jestem na tym etapie, że jej nie widzę.

Grudzień upłynął pod znakiem wielu trudnych sytuacji, niekiedy pozytywnych, niekiedy negatywnych, jednak zawsze trudnych. To nie był spokojny miesiąc. Będąc po lekturze grudniowych wpisów w dzienniku wcale się nie dziwię, że jestem zmęczona i przytłoczona. Osiąganie dokłada nowe zadania, z których tak naprawdę rozwaga wcale nie jest zadowolona. Część rzeczy dzieje się stanowczo za szybko. Nie mam czasu na oswojenie danego tematu, a osiąganie temat chce szybko załatwić. Nie da się. Niestety z przykrością, choć wiem, że będzie to dla mnie dobra decyzja stwierdzam, że muszę część zadań usunąć z dziennego harmonogramu, by nie odczuwać takiej frustracji i wewnętrznej walki. Z jednej strony mówię sobie powoli, a z drugiej ciągle pytam się, dlaczego to jeszcze niezrobione? Można się wykończyć.

Poważanie

Jeśli nie znajdę w moim odczuciu istotnych powodów, dla których coś należy zrobić lub wykonać, to nie ma takiej siły, która by mnie do tego zmusiła. Ok, może jest, ale wolałabym pod przymusem nie działać. Dotyczy to niekiedy naprawdę prostych, przyziemnych zadań. Niestety, jeśli nie widzę w tym głębszego sensu, to takie działanie jest dla mnie niezwykle trudne. Zawsze staram się, aby każda czynność miała jakieś swoje większe znaczenie, wówczas jest to dla mnie dużo łatwiejsze. Wnioski takie nasunęły się podczas pracy nad planami na rok 2019, które na razie określiłam w ogólnym zarysie. Jednak zawsze pojawiał się praktycznie jeden schemat myślenia. Dlaczego to jest ważne? Przyznam, że jeszcze nie przelałam tego na papier. Wydaje mi się, że warto to zrobić. Będę mogła w każdej chwili do tego wrócić, zwłaszcza w chwilach zwątpienia.

Naprawianie

W grudniu do głosu doszło naprawianie w wymiarze czysto fizycznym. W wiatrołapie od dawna brakowało nam szafki na buty. Postanowiliśmy ją w końcu zakupić. Wybraliśmy model z Ikei, który miałam przyjemność składać samodzielnie. Bardzo lubię tego typu prace w szczególności, gdy mogę użyć swojej skrzynki z narzędziami. Tak, mam taką w domu i bardzo ją lubię. Bardzo mnie cieszy skręcanie, odkręcanie i przykręcanie. W sumie to na tyle, że postanowiłam zrealizować projekt diy w ramach niedzielnego odpoczynku i relaksu.

Zadania do wykonania:

  •  Co mogę zrobić, aby moja rozwaga nie kłóciła się zbyt często z osiąganiem?
  • ƒ Dlaczego to jest ważne? – analiza planów na rok 2019 i zapisanie tego.
  • ƒ Kontynuacja działania w ramach „Nie gubię czasu”.

 


Rozwijasz swoje talenty?
Z chęcia przeczytam, jak to robisz?

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!
FacebookPinterestEmail

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Dorota

    Mi odnośnie belief i definiowania wartości dużo dały dwa podcasty Dominika, ten o wartościach i o tym talencie. Chyba przy żadnym odcinku o talentach nie robiłam tylu notatek, nawet mój nr1 Naprawianie wydał mi się obcy jak o nim słuchałam, a z wartościami taki szok, olśnienie.
    Na początku (kiedyś przy innej okazji, konkretnie budowanie marki i identyfikacji wizualnej na jakimś wyzwaniu) – określenie wartości wydawało mi się dziwne, obce. Bo postrzegałam wartości w kategoriach „Bóg honor ojczyzna”. Jakieś takie wielkie i obce, z zadęciem. Dopiero jak do mnie dotarło, że to mogą być cechy, pojęcia, zachowania, potrzeby, zjawiska, uczucia, postawy… odblokowałam się i zaczęłam precyzować, najpierw odn. mojej marki blogowo-rękodzielniczej, a że to bardzo autentyczna i spójna ze mną marka, te wartości się pokrywały i kiedy spisywałam swoje po tych podkastach, część już miałam określoną i wiedziałam jak szukać swoich własnych.
    Korzystanie z list z wartościami może niektórym pomóc, ja sobie podopisywałam kilka tą metodą, ale takie najważniejsze wynikły z tego, gdy po prostu robiłam ćwiczenia i opisywałam jak chcę żeby był postrzegany mój blog, moja praca, moja marka osobista. Jak sobie wyobrażam swoje idealne życie w przyszłości (tak, wizjoner).
    Kiedyś wzięłam swoją listę 100+ marzeń/celów i przeanalizowałam, jakie uczucia i potrzeby stoją za każdym z tych marzeń.
    Kiedy mocno mnie rusza jakaś sytuacja lub osoba (rzeczywista lub w książce), albo zachowanie, postawa, poglądy budzą smutek, oburzenie, albo irytują, wywołują chęć pomocy i naprawienia, nawrzeszczenia, „nawrócenia” lub ucieczki i izolacji – próbuję się temu przyjrzeć. Zwykle chodzi o wartości. I często to pomaga też określić nieprzekraczalne granice swoich wartości. Bo to że ktoś ma inne wartości – w niedojrzałych wersjach jest mocno wkurzające, w dojrzałych jest OK. Ale próby naruszenia moich granic zawsze będą bolały, dojrzałość jest w formie reagowania 😉
    Zauważyłam też, że wartości często wynikają z talentów. To też może być rada dla kogoś kto nie wie jakie ma wartości i próbuje je sobie znaleźć, nazwać: jeśli weźmiesz sobie swoje talenty top5 (czy 15 które widzisz działające) i podopisujesz do nich wartości choćby z materiałów Gallupa – będą ci bliższe niż takie dopisane do talentów które masz w ogonie. Np dla talentu odpowiedzialność – belief będzie wzmacniał to że ważne są odpowiedzialność, słowność, bycie godnym zaufania. Najbardziej to widać gdy wartości dotyczą niewykonawczych talentów, belief napędza wtedy do działania w imię wartości. Dla misji.
    Potem faktycznie jest zabawa w precyzowanie, budowanie hierarchii. To jest proces, nie wyobrażam sobie zrobić to raz i już jest na 100%, zresztą to też ważne wyniosłam z podcastu o belief, żeby się nie deklarować z takim zadęciem. Szczególnie jak się ma odpowiedzialność i wartość „słowność” ma znaczenie.

    O mało nie zamknęłam tego postu bez publikacji 😉 Uff…

    1. ANNA STUDNICKA

      Hej! Ponownie otrzymałam solidny materiał do pracy – dziękuję. Zacznę od ponownego przesłuchania podcastów Dominika. W Twoim wpisie widzę mnóstwo akcji do podjęcia, systematycznie będę wdrażać. Oczywiście wynikami się podzielę. Pozdrawiam!
      Proszę, podziel się swoim miejscem w sieci. Chętnie zajrzę :).

  2. Dorota

    Jak się dla Ciebie różnią Rozwaga i Naprawianie? Naprawianie mam nr1, rozwagę opisujesz tak, że wydaje mi się dość bliska, zrozumiała. I moim skojarzeniem jest: użyj rozwagi do analizy CO może pójść nie tak, i zamiast się tego bać, od razu potraktuj jak problem do rozwiązania. Problem to już prawie jak projekt pełen kroków wykonalnych. Czy takie rozwiązanie ma potencjał? Bo moje naprawianie mówi, że na samej motywacji daleko się nie pojedzie, gdy problemy dalej nie rozwiązane.
    Drugie spostrzeżenie: Jeśli to rozwaga jest dla Ciebie czołowym talentem, to może daj jej pierwszeństwo przejazdu, przed Osiąganiem. Czy masz taki moment między „jest coś do zrobienia” a „zaczynam robić”, na zadanie sobie np kluczowych trzech pytań o zagrożenie / co to działanie naprawi, o ważność i o Twoje wartości? Czy możesz ten proces rozważania maksymalnie skrócić, zautomatyzować chociaż częściowo?
    Kolejna rzecz: „Dlaczego to jest ważne?” – to pytanie nie tylko od Poważania, ale też od Pryncypialności. A to dziwny talent, sam w sobie trudny do określenia jak działa. Dopiero jak określisz swoje wartości, poczujesz MOC. Czy masz sprecyzowane wartości? Mi się dużo poukładało, odkąd nad tym posiedziałam. Mam jeszcze wstępną listę, dłuuuugą i pewnie niedoprecyzowaną, ale pewne wartości wybijają się we wszystkich obszarach życia. I pomogło zaakceptowanie że są dla mnie motorem i kryterium do oceniania czy coś jest ważne, czy jest celem, czy jest wystarczająco naprawione, czy to dobry pomysł. Czy to jest relacja lub zadanie w które chcę się angażować. Są też stoperem, bo wielu rzeczy po prostu się nie podejmę mimo podszeptów odpowiedzialności czy naprawiania, czy odkrywczości.
    Powyższe pytania były tak tylko dla Ciebie do rozważenia.
    To jest dla mnie: czy przeskakiwanie między zadaniami jest formą uniknięcia decyzji/zaangażowania/odpowiedzialności? Ucieczką? Szukaniem sobie zadań zastępczych? Nie mam ani Rozwagi ani Osiągania, ale to zachowanie u siebie widzę i mnie wkurza, rozwala lub niepotrzebnie komplikuje plany, wprowadza chaos i mnoży zaczęte rzeczy które wiszą nad głową ale nic nie wnoszą. Chętnie bym taką reakcję ograniczyła. Tylko skąd się bierze?

    1. ANNA STUDNICKA

      Hej! Twój komentarz potraktowałam jak ćwiczenie. Dziękuję za materiał do przemyśleń :).
      .
      Jak się dla Ciebie różni Rozwaga i Naprawianie?
      Dla mnie Rozwaga jest bardziej skupiona na przyszłości, a Naprawianie na teraźniejszości.
      Rozwaga widzi, co może pójść nie tak i stara się to ograniczyć, aby zapewnić powodzenie danego przedsięwzięcia. Rozwaga działa tak, aby do problemów nie dopuścić, zminimalizować ryzyko ich wystąpienia.
      Naprawianie widzi natomiast problem, który zaistniał. Diagnozuje go, wyciąga na światło dzienne. Sądzę, że w idealnej sytuacji, gdyby działała dojrzała Rozwaga, to niekoniecznie Naprawianie miałoby co robić ;).
      Więc Twoje skojarzenie, żeby użyć Rozwagi do analizy CO może pójść nie tak i od razu potraktować to jako problem do rozwiązania, to dla mnie powiew świeżości. I tak, jak najbardziej, takie rozwiązanie ma dla mnie potencjał. Zapisałam jako schemat do przetestowania. Wyszła z tego fajna sekwencja działań moich talentów: Rozwaga -> Naprawianie -> Osiąganie.
      .
      Wydaje mi się, że u mnie największym błędem jest to, że poprzez swoje nieświadome działanie lub jak kto woli niedojrzałe w kontekście talentów jest to, że zagłuszam działanie Rozwagi , mimo że jest moim talentem numer 1. Prędzej czy później da o sobie znać, a ja ponownie odczuję frustrację. Więc podstawowy krok, który muszę wykonać to dopuścić ją do głosu, dać jej pierwszeństwo. Zatem i drugie spostrzeżenie jest bardzo trafne. Gdy próbowałam odpowiedzieć na pytanie, co mogę zrobić żeby Rozwaga nie kłóciła się z Osiąganiem to uznałam, że za nim zacznę działać to przeprowadzę analizę. Oczywiście zanotuję wszystko, aby nie opóźniać startu Osiągania. Więc wnioski wyciągnęłyśmy zbieżne .

      W przypadku Naprawiania kluczowym dla mnie jest zdać sobie sprawę z tego, że czasami wystarczy problem zdiagnozować. To, że go dostrzegamy nie zawsze oznacza, że sami musimy go rozwiązać. Choć taka pokusa często występujęe Słuchałaś najnowszego podcastu Dominika z serii słownik talentów? Jest o naprawianiu.
      .
      Przyznam, że podjęłam próbę zdefiniowania swoich wartości. Mam je spisane, ale jeszcze tego nie czuję. Tu jestem zagubiona. Jeszcze nie potrafię ich zastosować, możliwe że źle je określiłam. Aczkolwiek jeśli wiem na co zwracać uwagę, co obserwować to często zdarzają się momenty, w których potrafię znaleźć wspólny mianownik, który był motorem mojego działania. Więc to powoli się klaruje i potrzebuję tutaj jeszcze sporo pomyśleć. Zrobienie samego ćwiczenia poprzez wykreślanie wartości nie przyniosło jakiegoś spektakularnego efektu. Jeśli masz dla mnie jakieś sugestie, chętnie je poznam.
      .
      Życzę powodzenia w rozwiązaniu własnej zagadki dotyczącej przeskakiwania pomiędzy zadaniami. Jeśli zechcesz się podzielić rozwiązaniem będzie mi bardzo miło.

      Pozdrawiam serdecznie. Ania.

Dodaj komentarz